Kiedy pod koniec lutego 2026 roku sytuacja na Bliskim Wschodzie gwałtownie się zaostrzyła, wiele osób pytało mnie:
„Dlaczego jeszcze tam jesteście?”
„Nie boisz się?”
„Dlaczego nie wróciliście do Polski?”
Z perspektywy osób obserwujących wydarzenia wyłącznie przez nagłówki mediów i dramatyczne relacje w social mediach taka decyzja mogła wydawać się niezrozumiała. A jednak dla wielu rezydentów Dubaju pozostanie na miejscu było najbardziej naturalnym i racjonalnym wyborem.
Bo choć dla turystów Dubaj jest egzotycznym kierunkiem wakacyjnym, dla tysięcy osób z całego świata to po prostu dom. I właśnie dlatego tak wiele rodzin — w tym moja — nie zdecydowało się na wyjazd.
1. Bo tutaj mamy swoje życie
Po kilkunastu latach mieszkania w Dubaju trudno traktować Polskę jako miejsce, do którego można „po prostu wrócić”.
W Zjednoczonych Emiratach Arabskich mamy:
- dom i codzienną rutynę,
- pracę i zobowiązania finansowe,
- szkoły i przedszkola dzieci,
- przyjaciół i znajomych,
- normalne życie.
Wyjazd nie oznaczałby krótkiego urlopu, ale całkowite wywrócenie codzienności do góry nogami.
2. Bo nie każdy miał dokąd pojechać
Łatwo powiedzieć: „Wracajcie do Polski”. Ale w praktyce nie każdy ma tam przygotowane miejsce, w którym może spokojnie zamieszkać przez kilka tygodni lub miesięcy. Nie każdy może liczyć na:
- wolne mieszkanie,
- wsparcie rodziny,
- możliwość pracy zdalnej,
- warunki do nauki dzieci.
Dla wielu osób wyjazd oznaczałby po prostu ogromny chaos organizacyjny.
3. Bo dzieci miały szkołę, a dorośli pracę
W pierwszych tygodniach część szkół przeszła na nauczanie online. Jednak bardzo szybko okazało się, że życie toczy się dalej. Dzieci nadal się uczyły, spotykały z rówieśnikami i utrzymywały relacje. Wiele firm działało praktycznie normalnie, a większość mieszkańców nadal chodziła do pracy.
4. Bo Dubaj to miasto ludzi z całego świata
Ten punkt akurat mnie osobiście nie dotyczył.
Jestem Polką, mój mąż również jest Polakiem, więc teoretycznie mieliśmy możliwość powrotu do Polski, która pozostawała bezpiecznym krajem. Mimo to uważam, że to bardzo ważny aspekt, bo pokazuje, dlaczego tak wielu mieszkańców Dubaju nie miało realnej możliwości wyjazdu.
Dubaj to jedno z najbardziej międzynarodowych miast na świecie. Mieszkają tu ludzie z ponad 200 krajów. Wielu z nich pochodzi z miejsc, do których nie mogą po prostu wrócić.
Dla części mieszkańców z Libanu, Palestyny czy innych niestabilnych regionów świata Dubaj był i nadal jest najbezpieczniejszym miejscem, jakie mają. Dla tych osób decyzja o pozostaniu nie była wyborem. Była jedyną rozsądną opcją.
5. Bo bilety lotnicze kosztowały fortunę
W pierwszych dniach kryzysu ceny biletów lotniczych osiągały absurdalne poziomy. Dla rodziny 2+2 koszt wyjazdu mógł oznaczać wydatek rzędu kilkunastu lub nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. Do tego wiele połączeń odbywało się z przesiadkami, a sama podróż była długa, męcząca i obarczona dużą niepewnością. Szczególnie dla rodzin z dziećmi oznaczało to dodatkowy stres i logistyczne wyzwanie.
6. Bo rezydenci nie mogli skorzystać z lotów repatriacyjnych
To był dla wielu osób dość gorzki moment. Polacy mieszkający na stałe w Zjednoczonych Emiratach Arabskich nie byli objęci lotami repatriacyjnymi organizowanymi przez polskie władze. W praktyce oznaczało to, że jeśli ktoś chciał wyjechać, musiał samodzielnie zorganizować podróż i pokryć jej pełny koszt.
W moim przypadku nie miało to większego znaczenia, ponieważ od początku nie brałam pod uwagę wyjazdu z Dubaju.
Mimo to pozostał pewien niesmak. Świadomość, że tylko dlatego, że mieszkamy za granicą, nie mogliśmy liczyć na takie samo wsparcie jak osoby przebywające w Polsce, była rozczarowująca.
Nie wiem, czy w podobnych sytuacjach w innych krajach stosowano takie same zasady, ale osobiście wcześniej nie spotkałam się z takim podejściem.
7. Bo sama podróż była ogromnym źródłem stresu
Paradoksalnie wiele osób czuło się bezpieczniej na miejscu niż podczas podróży. Lot z dziećmi, niepewność związana z połączeniami i dynamicznie zmieniająca się sytuacja mogły być bardziej stresujące niż pozostanie w domu. Na miejscu mieliśmy: znajome otoczenie, swoje rzeczy, sprawdzoną rutynę i poczucie kontroli.
8. Bo były zwierzęta
To argument, o którym rzadko się mówi. Wyjazd z dużym psem lub kilkoma zwierzętami to ogromne wyzwanie logistyczne i finansowe. Dla wielu rodzin było to po prostu nierealne.
9. Bo mimo wszystko czuliśmy się bezpiecznie
Oczywiście nie oznacza to, że sytuacja była całkowicie pozbawiona stresu. Dostawaliśmy alerty, a czasami zdarzały się bardziej nerwowe momenty.
Jednocześnie duże poczucie bezpieczeństwa dawała świadomość, że Zjednoczone Emiraty Arabskie dysponują zaawansowanymi systemami obrony przeciwrakietowej. W praktyce nie mieliśmy poczucia, że „bomby spadają nam na głowę”.
Owszem, zdarzały się incydenty związane z odłamkami, ale codzienne życie w Dubaju w dużej mierze toczyło się normalnie.
Ja osobiście czułam się najbezpieczniej w swojej codziennej przestrzeni — w domu, na osiedlu i w dobrze znanych miejscach. To była moja strefa bezpieczeństwa.
10. Bo w Emiratach niczego nie brakowało
Sklepy były pełne. Dostawy działały bez zakłóceń. Nie było problemów z dostępem do żywności, leków i podstawowych produktów.
Zjednoczone Emiraty Arabskie po raz kolejny pokazały, jak sprawnie potrafią funkcjonować nawet w trudnych momentach.
11. Bo zostanie było świadomą decyzją
To nie była decyzja podjęta pod wpływem emocji. Wręcz przeciwnie. Po chłodnej analizie sytuacji dla wielu z nas pozostanie w Dubaju wydawało się najbardziej racjonalnym rozwiązaniem.
Czy żałuję, że nie wyjechałam z Dubaju?
Nie.
Czy było momentami nerwowo? Oczywiście.
Czy zdarzały się chwile niepewności? Tak.
Ale z perspektywy czasu wiem, że była to dobra decyzja.
Dubaj pozostał miejscem bezpiecznym, stabilnym i świetnie zorganizowanym.
A my mogliśmy zachować to, co w trudnych momentach jest najcenniejsze: poczucie normalności.
Dlaczego o tym piszę?
Bo wiem, że z zewnątrz wiele decyzji może wydawać się niezrozumiałych.
Ale kiedy mieszkasz w Dubaju od lat, masz tu rodzinę, pracę, dzieci i codzienne życie, perspektywa wygląda zupełnie inaczej.
I właśnie tę perspektywę chciałam Ci pokazać.
A Ty, co zrobiłbyś na moim miejscu?
Czy w podobnej sytuacji zostałbyś na miejscu, czy wolałbyś wyjechać? Daj znać w komentarzu. Jestem bardzo ciekawa, jak Ty podchodzisz do takich decyzji.


